Postać papieża była obecna w moim dzieciństwie. Pamiętam obrazy z telewizji i ten wzniosły sposób, w jaki mówili o nim moi rodzice. Wtedy już odczułem, że jest kimś więcej niż znanym Polakiem, kimś więcej niż najważniejszym księdzem. Pamiętam gdy jako zafascynowany literaturą fantasy nastolatek, oglądałem program o życiu Papieża. Pokazywał on Wojtyłę wędrującego w polskich górach. W białej szacie z potarganymi wiatrem siwymi włosami, na tle czystego nieba, w blasku słońca. Zupełnie jak Gandalf Biały, nieskazitelny obrońca dobra. Wiedziałem, że gdybym powiedział to komukolwiek, dostałoby mi się za porównywanie bajek do poważnych rzeczy, za przystawianie do siebie takich pojęć jak magia i wiara. Tymczasem wszyscy właśnie takich efektów od swojej religijności oczekiwali, a Jan Paweł II naprawdę czynił tę magię, nawet tak wyglądał !
Jego moc nie była skupiona w magicznej różdżce, czy też wyczytana ze starego pergaminu. Ona leżała w myślach ludzi i ich pragnieniach, potęgując się za każdym razem, kiedy spotykali się z jego osobą. Ludzkie cechy Jana Pawła II promieniowały na wszystkich, do których docierał. Tak jak każdy z nas wpływa na swoje otoczenie, poprzez to jaki ma nastrój lub jaką prezentuje postawę. Papież wiedział, że na niego skierowane są oczy całego świata, nie było dla niego ważne, czy są to wrogie spojrzenia czy przyjacielskie. Pozostało mu być sobą, żeby uleczyć wszystkich. Pogoda ducha, pracowitość, poczucie humoru, obowiązkowość, odrzucenie gniewu i zemsty, brak podejrzliwości, chęć jednania się, humanizm... To wszystko ludzkie cechy, które podświadomie do nas docierały, stanowiąc wielką naukę papieża. Jan Paweł II po prostu taki był, takich cnót nie da się udawać . Niestrudzony, cały wysiłek włożył w podróżowanie, wszędzie zastawał otwarte drzwi .
Ostatnią lekcją jaką mógł dać, był jego własny pogrzeb. Spotkanie największych przywódców polityki i kościoła w jednym miejscu i z pokorą. Bez przygotowania się, zabezpieczania przed zamachem. Cała ludzkość zjednoczona w modlitwie. W tej jednej chwili widzieliśmy obraz tego, do czego prowadziła jego nauka, gdyby wszyscy zdali ją na piątkę. Nigdy nie zapomnę momentu, kiedy biblia zamknęła się na jego trumnie. Zwykły podmuch wiatru, lecz na pewno nie zbieg okoliczności. Nie wierzę w przypadek, zresztą tak samo jak On :
"Mówić o przypadku w odniesieniu do świata, który ukazuje tak bardzo złożoną organizację elementów i zadziwiającą celowość życia, oznacza rezygnację z próby wytłumaczenia świata, który jawi się naszym oczom w rezultacie jest to jednoznaczne z chęcią uznania skutków bez przyczyny. Jest to abdykacja ludzkiego rozumu, który w ten sposób zaniechał myślenia, próby rozwiązania swoich problemów."
Jan Paweł II
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz